|
BLOG
25 lipca 2010, 20:08
Kaszubi - Dolnoślązakom
Kiedy kilka miesięcy temu we Wrocławiu dyskutowano o nadaniu nazwy "Bulwar rotmistrza Witolda Pileckiego" odcinkowi Promenady Staromiejskiej przy pl. Wolności, napisałem notkę o polityce historycznej. Postawiłem w niej tezę, że należy "prowadzić politykę historyczną w sposób kompetentny, z jak największą ilością osób, organizacji i instytucji, w celu upowszechniania wspólnych nam wszystkim narracji historycznych. Wspomniana wspólnota zakładać powinna koordynację i kompromis". Teza ta została przez niektórych zinterpretowana jako zaproszenie do swoistego "merkantylizmu idei": skoro wy macie swojego "Pileckiego", to my mamy swojego "Kuronia". Skoro wy macie swoje "muzeum ziem zachodnich", to my będziemy mieć swoje "muzeum współczesne".
Oczywiście, mniejsza o nazwiska czy nazwy. Wspomniany "merkantylizm" pokazywał raczej pewną prawidłowość myślenia o polityce historycznej. W skrócie, polega ona na założeniu, że interes publiczny (w tym przypadku: afirmowanie tożsamości i osiągnięć cywilizacyjnych) jest sumą interesów jednostkowych, czyli zbiorem poszczególnych punktów widzenia różnych grup politycznych czy środowisk intelektualnych. Właśnie wróciłem z urlopu na Kaszubach i przyznam, że pozostaję pod wrażeniem sposobu prowadzenia "spraw kaszubskich" przez Kaszubów. Jest oczywiste, że moje spostrzeżenia to raczej wrażenia turysty, niż badania socjologiczne. Wydaje mi się jednak, że stać się one mogą przyczynkiem do lepszego zrozumienia naszych dolnośląskich problemów z polityką historyczną. Wszystkie przewagi Kaszubów wynikają z łączącej ich wspólnoty kultury i historii oraz przekonania, że miejsce, w którym żyją jest ich "miejscem pod słońcem". Kaszubi wytworzyli modę na "kaszubskość". Nawet inni mieszkańcy Pomorza uznają za stosowne mówić "jo" zamiast "tak" i uczyć się podstawowych zwrotów w języku kaszubskim. Inwestują w swoją tożsamość budując kaszubskie media. Od kilku dobrych lat istnieje kaszubskie radio. Od kilku miesięcy organizowana jest kaszubska telewizja. W kościołach odprawiane są msze po kaszubsku. Po drugie, zakorzenienie Kaszubów powoduje ich silną integrację. Nasz gospodarz, na warunki wrocławskie – prosty cieśla, znał osobiście wójtów wszystkich pobliskich gmin, właścicieli sklepów i restauracji, także Kaszubów. To „cywilizuje” relacje władzy z obywatelami, bowiem jedni i drudzy wiedzą, że świat nie toczy się kadencyjnie. Po trzecie, Kaszubom udała się rzecz, wydawałoby się, niewykonalna. To oni „kolonizują” partie polityczne (szczególnie jedną partię rządzącą), instytucje publiczne, naukowe i kulturalne, a nie odwrotnie. Dzięki temu, posiadają realny wpływ na swoje sprawy i trzeba przyznać – są w tym bardzo skuteczni. I, last but not least, uczynili ze swojej historii i dziedzictwa cywilizacyjnego atrakcję turystyczną. Czyli, umieścili swoją "politykę historyczną" w sferze kultury masowej. W związku z tym stała się ona szeroko akceptowalna społecznie i poprzez to - ważna z ogólnego punktu widzenia. Zastanawiam się tylko, czy to wszystko jest możliwe na Dolnym Śląsku... KOMENTARZE
1. 25 lipca 2010, 23:50 Panie Tomaszu! Tez wróciłem z Kaszub. Z tym, że nie jestem zdziwiony, Mają Kaszubi poczucie własności od 200 lat! Po drugie poczucie walki o swoje. Nie ma tam skrawka ziemi leżacej odłogiem, choc ziemia licha. A u nas... pod wroclawskie odłogi az...rażą.... bo pamietam jak były tam zasiane łany pieknego zboża. Kaszubi mają na to prostą odpowedz: bo to nasze. Znam gbura kaszubskiego, który wolal oddał swoim pobratymcom za darmo blisko 60 ha po to by nie poddac sie kolektywizacji wzglednie by mu nie zafundowano PGR. Dlaczego u nas nie ma integracji? Proszę spojrzec na wrocławskie podwórko jak zmarnowano kapitał poltyczny oddolnej inicjatywy obywatelskiej tkwiacej w osiedlach. Kazda reforma Osiedli, w kierunku wyposażenia ich w realne kompetencje torpedowana była przez "odgórne" wladze partii politycznych. Na Kaszubach autorytetem jest miejscowe koło Stowarzyszenia Kaszubsko-Pomorskiego, następnie proboszcz lub nauczyciel, a dopiero później lokalny aparat partyjny. Na kaszubskie imprezy przychodzi sie rodzinami: w wiekuod lat 5-ciu do 80-ciu! Pogląd szkoły nie ma tu wpływu tylko poczucie więzi rodzinnej. Jestem dumny z Kaszubów i znam ich od 40 lat..:):) W tym roku byłem na św. Piotra na Miedzynarodowym Zjeżdzie Kaszubskim w Pucku. Mniej więcej co piąty Kaszub był na tej imprezie. 2. 26 lipca 2010, 07:25 Tomku? Kaszubi są u siebie od zawsze. Przeżyli Wilusia, Adolfa, Bolesława, Władysława, Edwarda, Wojciecha & Co. No i Sowietów... A my ? Z trudem przeżyliśmy PRL ! A dzisiaj odmawia się nam Muzeum Ziem Zachodnich, zaś Muzeum Solidarności w planach. A w muzeum historii Wrocławia straszy duch Fryca-Rozbiorcy... Szkoda gadać... I ty się pytasz? Trza kosy na sztorc i hajże na Rathaus... albo z właściwie odkreśloną na wybory jesienią... No i z ostatniej chwili Kaszubi mają swoją stacjętutaj... DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Człowiek wielu zainteresowań i doświadczeń, choć bez konkretnego zawodu. Wykładowca, bloger, manager, urzędnik, konsultant. Lobbysta "dobrych uczynków".
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |