Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Tomasz Styś > Jak liberałowie nie wierzą w rynek
BLOG
25 czerwca 2009, 14:12
Jak liberałowie nie wierzą w rynek
Wychodziłem właśnie ze spotkania dotyczącego dolnośląskiej strategii dla nauki i szkolnictwa wyższego. Rozmawia ze sobą dwóch młodych jegomościów w charakterystycznych dla tego wieku garniturach ze studniówki. Pierwszy: "Piłeś coś dzisiaj? Ja już jestem ekstremalnie nawalony". Drugi: "Ja też. Zaczęliśmy już o 7.45.". Była 12.15.

Za kilka miesięcy, dziesiątki tysięcy podobnych naszym bohaterom młodzieńców trafi w mury dolnośląskich uczelni. Już dziś wiadomo, był to temat szeroko omawiany przez gremium, którego byłem uczestnikiem, że w swojej masie, z roku na rok, do szkół wyższych trafia co raz gorzej wyedukowana młodzież. Nie chodzi o matematykę i inne przedmioty ścisłe. Bywają przypadki kłopotów z czytaniem ze zrozumieniem, że o formułowaniu myśli nie wspomnę.

Wydaje się, że stan obecny można potraktować jako efekt reformy edukacji sprzed prawie 10 lat. Pamiętam, że w tamtym czasie likwidacja techników i szkół zawodowych, tworzenie gimnazjów, reforma programowa czy nowa matura odbywały się pod hasłem dostosowania edukacji do potrzeb współczesności i rynku pracy.

Dziś ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego ma zamiar płacić studentom za studiowanie na wybranych kierunkach, kierunkach dostosowanych do potrzeb współczesności i rynku pracy. Zaś potężne sumy przeznaczane są na ... odtworzenie zlikwidowanego kształcenia zawodowego i technicznego ze wględu na ... wymagania rynku!

Odnoszę wrażenie, że w tym powoływaniu się na potrzeby rynkowe jest coś nierynkowego. Rynek bowiem, nie jest sumą potrzeb pracodawców. Rynek jest wypadkową miliardów decyzji podejmowanych przez nas każdego dnia.

Jeżeli wierzymy w sprawczą siłę rynku, powinniśmy pozwolić pracodawcom porozumiewać się bezpośrednio z uczelniami, żeby te ostatnie kształciły studentów na kierunkach pożądanych przez tych pierwszych. Jeżeli wierzymy w rynek, powinniśmy pozwalać ludziom studiować, gdzie im się podoba, wybierać źle i nierynkowo. Ich przydatność dla rynku zweryfikuje przecież sam rynek. Ale nie rynek dnia dzisiejszego, tylko rynek za kilka lat.

Czy ktoś już wie, jak będzie wyglądał rynek za kilka lat? Może okazać się, że nie będziemy potrzebowali nanotechnologów i informatyków, ale polonistów i kulturoznawców. I co wtedy? Znowu reforma pod hasłem dostosowania edukacji do potrzeb współczesności i rynku pracy?

KOMENTARZE
Ten wpis możesz skomentować jako pierwszy!

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Człowiek wielu zainteresowań i doświadczeń, choć bez konkretnego zawodu. Wykładowca, bloger, manager, urzędnik, konsultant. Lobbysta "dobrych uczynków".
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2010 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.