|
BLOG
13 sierpnia 2010, 22:30
Smerf Maruda w piątek trzynastego :-)
W pewnej dyskusji w naszym serwisie, nie pamiętam której, jeden z dyskutantów nazwał drugiego "Smerfem Marudą". Mam wrażenie, że blogowanie w ogóle to trochę takie "marudzenie". Dziś piątek 13-tego, więc i ja postanowiłem uczcić ten dzień i trochę "pomarudzić".
Jan Waszkiewicz, mój pierwszy szef, wtedy marszałek województwa dolnośląskiego, zwykł mawiać przy różnych okazjach: "nie dzielmy pieniędzy na kwadratowe i okrągłe", co miało znaczyć, że wydawane przez insytucje publiczne pieniądze są takimi samymi pieniędzmi, jak te, które wydają podmioty gospodarcze i zwykli obywatele. Nie warto jest więc wprowadzać zmian, których skutkiem będzie zastąpienie czegoś, co jakoś tam funkcjonuje czymś, o czym nie wiemy, jak w ogóle będzie funkcjonować i co będzie zaburzać istniejący "od Fenicjan" system, w którym płacimy za potrzebne nam towary i usługi. Maksyma Waszkiewicza przypomniała mi się, gdy czytałem dziś artykuł o "nieszczególnym zainteresowaniu" wrocławian projektem "Urban Card". Przyznaję, że trudno byłoby mi się nie zgodzić z tymi wszystkimi, który nie przyjęli z entuzjazmem nowego rozwiązania. Zastępuje ono bowiem "system fenicki", w którym płacimy za potrzebne nam usługi (transport, parkingi, bilety do instytucji) pieniędzmi, które posiadamy na "system alternatywnego pieniądza", w którym posiadane przez nas pieniądze musimy zamienić na "pieniądze urbancard", żeby dostać to samo (transport, parkingi, bilety), co kiedyś otrzymywaliśmy bez pośrednictwa karty miejskiej. Czyli, mamy "pieniądze kwadratowe" (nasze - w kieszeni, portfelu, banku) i "pieniądze okrągłe" (którymi płacimy za wybrane usługi komunalne). Ale uszy do góry! Znalazłem dziś "biletomat", który wprawdzie, po wystukaniu na nim skomplikowanej kombinacji cyfr i odliczeniu należności, biletów nie wydaje, ale zwraca pieniądze. Całkiem niezłe pieniądze! Jedna pani, na moich oczach, wrzuciła do niego 2,40, biletu nie dostała, ale dostała jakieś 4 złote zwrotu. Spróbowała jeszcze raz - tym razem zwrot był, jak szacuję "na oko" - około 8 złotych. Jakby powiedzieli finansiści - całkiem dobra "stopa zwrotu". Gdy odchodziłem od "biletomatu", ustawiała się przy nim długa kolejka. Może i ja jutro spróbuję... Komentarz edytowany przez Tomasz Styś 1 raz (ostatnio 14 sierpnia 2010, 00:44). Tomasz Styś
KOMENTARZE
1. 14 sierpnia 2010, 00:32 Nie dziwię sie Wroclawiannom, ze nie rwą sie do posiadania URBANCARD- pewnie zanadto im się kojarzy z pewnym niesympatycznym rzecznikiem jeszcze bardziej niesympatycznego PRL-owskiego rządu. A do chojnego BILETOMATU proponuję ustawienie skarbnika miejskiego z workiem -może skapnie mu troche kasy na zaniechane przez braki w budżecie inwestycje. Serdeczne dzięki za możliwość marudzenia na tym serwisie:))) 3. 16 sierpnia 2010, 11:01 Tomasz Chabinka: ...a gdzie adres biletomatu? ;)Proszę szukać w okoliach Dworca Głównego :-) No, chyba, że został naprawiony... DODAJ KOMENTARZ
|
AUTOR
Człowiek wielu zainteresowań i doświadczeń, choć bez konkretnego zawodu. Wykładowca, bloger, manager, urzędnik, konsultant. Lobbysta "dobrych uczynków".
ARCHIWUM BLOGA
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
|
![]() |