Tutaj jesteś: Strona główna > Blog > Tomasz Styś
BLOG
Od kiedy prawadzę działalność gospodarczą do mojej skrzynki pocztowej zaczęły przychodzić kilogramy ofert. Jedna firma "chce mi zrobić dobrze na taką okoliczność", inna firma - "na inną". Wczoraj jednak dostałem coś, co mnie zastanowiło - fakturę VAT za wpis do Krajowego Rejestru Pracowników i Pracodawców Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Złotej 59.

Moja pierwsza reakcja: "Znowu rząd Tuska rzuca kłody pod nogi prywatnym przedsiębiorcom a publicznie deklaruje co innego". Potem jednak skorzystałem z pomocy nieocenionego doradcy - Google. Oto co znalazłem.
  1. Ciekawą dyskusję na temat KRPiP na Goldenline.pl - koniecznie przeczytajcie całość wraz z zamieszczanymi linkami!
  2. Informację jakiegoś innego KRPiP, tym razem z Bielska - Białej.
  3. Artykuł z kieleckiej Gazety Wyborczej w tej sprawie.
Nie zamierzam narażać się na proces o zniesławienie, więc nie będę ferował żadnych ocen. Każdy może wyciągnąć własne wnioski zapoznając się z zamieszczonymi linkami. Choć, ja osobiście mam już własną ocenę i nie omieszkam jej przedstawić właściwym instytucjom.
Wykop Dodaj do Blipa Dodaj do Twittera Śledzik

KOMENTARZE
1.
09 grudnia 2011, 21:49
Każdy prowadzący działalność gospodarczą staje się tym samym prywatnym przedsiębiorcą, który to przedsiębiorca musi okrzepnąć w świadomości funkcjonowania w biznesowym otoczeniu. Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.
2.
10 grudnia 2011, 08:47
@ Tomasz Styś
i nie omieszkam jej przedstawić właściwym instytucjom
żona podobnie uczyniła
3.
10 grudnia 2011, 08:55
@Paweł Dąbrowski:
Każdy prowadzący działalność gospodarczą staje się tym samym prywatnym przedsiębiorcą, który to przedsiębiorca musi okrzepnąć w świadomości funkcjonowania w biznesowym otoczeniu.
To tak, prowadzenie biznesu łączy się z ryzykiem rynkowym, na przykład takim, jak opisane :-)
Wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.
Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Pozdrowienia!
4.
10 grudnia 2011, 09:04
@Paweł Pachura:

w opisywanej sprawie jest pewna subtelność, którą dotychczas niewiele osób zauważa. Otóż, jeżeli firma, która wysyłała mi fakturę "na rybkę", zalegalizuje ją poprzez umieszczenie w sprawozdaniu do właściwego Urzędu Skarbowego i zapłacenie od niej VAT i CIT (a nie są to jakieś wielkie pieniądze), nabędzie "prawa" do uznawania mnie za "wierzyciela".

W związku z tym, że system windykacyjny w Polsce został decyzją państwa zupełnie "sprywatyzowany", tj, toczy się poza organami państwa, brak szybkiej reakcji oznaczać może, że za chwilę dostanę (dostanemy) jakieś nakazy komornicze albo informację, że znajduję się (znajdujemy się) w w jakimś krajowym rejestrze dłużników, który, żeby było zabawniej, nie jest instytucją sądową, ale spółką akcyjną!
5.
10 grudnia 2011, 14:35
@Tomasz Styś

reakcji oznaczać może, że za chwilę dostanę (dostanemy) jakieś nakazy komornicze albo informację, że znajduję się (znajdujemy się) w w jakimś krajowym rejestrze dłużników

tutaj bym nie przesadzał, po pierwsze aby dopisać dlug do rejestru dłużników (KRD) dług musi przekraczać 500 PLN, po drugie za "falszywy" wpis grozi kara w wysokości jezeli mnie pamięc nie myli 30 tys PLN. A to że instytucje takie jak KRD są firmami prywatnymi to i dobrze.


Co nie zmienia faktu, że nie należy przechodzić z taką sytuacją do porządku dziennego.
6.
11 grudnia 2011, 15:14
Serdecznie witam Panie Tomaszu.
Reaguję słuzbowo..:) Wywołany do tablicy z przyjemnością informujeę
Wskazywana w Pana anonsie firma nie ma prawa bez Pańskiej zgody żądać jakiejkolwiek opłaty rejestrowej ponieważ zgodnie z ustawą o swobodzie dzialalnosci gospdarczej wpis przedsiębiorcy - osoby fizycznej jest wolny od opłat! Może Pan oczywiście w rejestrze tej firmy występować jeśli Pan chce i gotow jest za to zapłacić. jest to jednak rejestr prywatny nie związany kompletnie z ustawą, na którą sie owa firma powołuje.
Ostrzeżenie przed wymienioną przez Pana firmą, z siedzibą nomen omen na ul. Złotej został umieszczony przed z górą miesiącem na oficjalnej stronie "mojego" Urzędu Miasta Wrocławia. na "Onecie" znalazły się rownież krtyczne anonse dot. treści pisma, która wymieniona firma wysyła do przedsiębiorców.
Powtarzam art. 12 ustawy o swobodzie dzialalnosci gospodarczej dot. wspólpracy organów pubicznych (np. ministra gospodarki czy GUS, ZUS, urzęów skarbowych) z organizacjami pracobiorców i pracodawców. Nie dotyczy to przedsiębiorców - ich wspólpraca jest dobrowolna.
Tylko w przypadku dziallaności regulowanej lub wymagającej koncesji lub zezwolenia może Pan jako przesiębiorca wypełniac obowiązki, ale ścisłe określone prawem, na podstawie ustaw szczególnych.
7.
18 grudnia 2011, 01:31
w opisywanej sprawie jest pewna subtelność, którą dotychczas niewiele osób zauważa. Otóż, jeżeli firma, która wysyłała mi fakturę "na rybkę", zalegalizuje ją poprzez umieszczenie w sprawozdaniu do właściwego Urzędu Skarbowego i zapłacenie od niej VAT i CIT (a nie są to jakieś wielkie pieniądze), nabędzie "prawa" do uznawania mnie za "wierzyciela".
Nie szata czyni cesarzem, nie faktura czyni dłużnikiem. To, że jakiś cwaniaczek wystawi fakturę bez przyczyny gospodarczej, to jest to tylko i wyłącznie jego problem. W Polsce VAT jest rozliczany metodą memoriałową (a nie kasową), czyli sam fakt wystawienia faktury powoduje obowiązek odprowadzenia tzw. podatku należnego VAT. Jak ma, niech płaci. Gdy wystawca faktury nie ma upoważnienia do wystawienia faktury bez podpisu odbiorcy (nabywcy), to taka faktura jest bez znaczenia. Do tego musiałby uzyskać nakaz zapłaty/wyrok sądu, by móc mienić się "wierzycielem", bo sam fakt posiadania faktury bez podpisu nabywcy to okoliczność cokolwiek , że tak powiem, niewygodna... dla tego posiadacza. Drukowanie faktur nie jest sposobem na bogacenie się narodów :)
W związku z tym, że system windykacyjny w Polsce został decyzją państwa zupełnie "sprywatyzowany", tj, toczy się poza organami państwa, brak szybkiej reakcji oznaczać może, że za chwilę dostanę (dostanemy) jakieś nakazy komornicze albo informację, że znajduję się (znajdujemy się) w w jakimś krajowym rejestrze dłużników, który, żeby było zabawniej, nie jest instytucją sądową, ale spółką akcyjną!
Nie ma "nakazu komorniczego" (czyli np. zajęcia rachunku bankowego) bez wcześniejszego postępowania sądowego! Musi być albo sądowy nakaz zapłaty (o którym strona - dłużnik zazwyczaj wie, bo obowiązkowo dostaje z sądu odpis - co jest warunkiem jego prawomocności) albo jest wyrok sądowy, gdy taki dłużnik wniesie środek zaskarżenia , ale nie zdoła się obronić (bo nie ma racji, dowodów itp.). To nie dzieje się "za plecami", bo sąd musi mieć co najmniej tzw. zwrotki - czyli dowody doręczenia pozwu i nakazu zapłaty.
Co do KRD - to jest prywatna firma, która ma znaczenie.... psychologiczne. Istnieją jednak inne rejestry - Biuro Informacji Kredytowej i rejestr dłużników niewypłacalnych w Krajowym Rejestrze Sądowym i to są instytucje "cięższego kalibru". Jednak tam nie wpisują wg widzimisię, ale na podstawie wiarygodnych dokumentów.
8.
18 grudnia 2011, 20:50
@Paweł Pachura:
Co nie zmienia faktu, że nie należy przechodzić z taką sytuacją do porządku dziennego.
Dziękuję za komentarz. Pełna zgoda!
9.
18 grudnia 2011, 20:54
@Piotr Gaglik:
Ostrzeżenie przed wymienioną przez Pana firmą, z siedzibą nomen omen na ul. Złotej został umieszczony przed z górą miesiącem na oficjalnej stronie "mojego" Urzędu Miasta Wrocławia.
Zważywszy na cytowane przeze mnie fora internetowe, jak również "powszechność" działalności rzeczonej firmy, o czym np. świadczy komentarz Pawła Pachury, zastanawia mnie, dlaczego rzeczona firma nadal uprawia swoją działalność w opisywanym zakresie a organy nic z tym nie robią. Poza zamieszczeniem informacji na stronie internetowej?
10.
18 grudnia 2011, 21:01
@Arek K.

dzięki za wyjaśnienia. Mam wrażenie, że nasza dyskusja wiele wyjaśnia "skołowanym klientom" rzeczonej firmy. Rozpocząłem ją z pełnym rozmysłem, żeby ostrzec tych, którym wydaje się, "wolny rynek to rurki z kremem".

Ws. KRD, co też wcześniej wskazywał Paweł Pachura - nie chodzi mi o KRD jako podmiot gospodarczy, ale o systemowe rozwiązania. Nie chciałbym trafić z deszczu pod rynnę.
11.
22 grudnia 2011, 07:53
@Tomasz Styś
Wyjasniam dodatkowo: próbowalem nie tylko ja zainteresowac "organy" omawianą w blogu firmą. Szkopuł w tym, ze kazdy ma prawo (na zasadzie dobrowolności) zapacić owe 115 zl i wpisac się do rejestru owej firmy. Zarówno Urząd Statystyczny jak i ine organy (powtarzam to za www.onet.pl) odmówiły interwencji,uwazając, ze kazdy ma prawo się wpisać. Z drugiej strony kazdy przedsiebiorca lub zamierzający nim być powinien znac ustawe o swobodzie działalności gospdarczej, która w swoim art.29 stanowi, ze wnioski do Centralnej Ewidencji Działalności i Informacji Gospodarczej (CEIDG) jest wolne od oplat. W związku z powyzszym stanowiskiem pozostalo mi tylko ostrzegac nieświadomych swoich praw przedsiębiorców.
Powtarzam to co jest ogolnie waidome, że w Polsce istnieją jedynie dwa powszechne publiczne rejestry przedsiebiorców: dla osob fizycznych - wspomniana CEIDG, natomiast dla przedsiębiorców - osób prawnych Krajowy Rejestr Sądowy.

DODAJ KOMENTARZ
Aby móc komentować wpisy na blogach, należy się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, rejestracja na Dolnoslazacy.pl zajmie Ci 30 sekund.
AUTOR
Człowiek wielu zainteresowań i doświadczeń, choć bez konkretnego zawodu. Wykładowca, bloger, manager, urzędnik, konsultant. Lobbysta "dobrych uczynków". E-mail: t.stys@tspc.pl
ARCHIWUM BLOGA
PnWtŚrCzPtSbNd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031
POLECAM
KOMENTOWANE
CZYTANE
KOMENTOWANE
CZYTANE
© 2007-2012 T. Styś & B. Śpionek. Wszelkie prawa zastrzeżone. Powered by JamnikCMS.